poniedziałek, 27 lipca 2015
Polska i Kościół
W ciągu ostatnich dni pewne tematy wywołały mój sprzeciw i oburzenie. Zdumiewające ale wszystko zahacza w jakiś sposób o Kościół. Pierwszym był niesłuszny atak na niezależnych ekologów na łamach "Naszego Dziennika". Środowiska kościelne toczą od lat walkę oskarżając obrońców natury o szereg złych rzeczy jak popieranie aborcji, in vitro, gender, i temu podobnych patologii, nie mających jednak żadnego związku z ekologią. Jeśli są osobnicy splamieni wymienionymi grzechami to nie wynika to w żaden sposób z ruchu na rzecz obrony środowiska. Ze swej zaś strony katolicy w bardzo ograniczony sposób wykazują się troską o stworzenie. Czy Kościół propaguje wegetarianizm, potępia niszczenie lasów, i nadmierne panoszenie się człowieka w świecie ze zgubnymi skutkami? Niestety nie, ostatnia ekologiczna encyklika papieża Franciszka była długim wywodem pobożnych życzeń, jednak bez konkretów a więc praktycznego wpływu na zachowania wiernych. Zaś dobro wypracowywane przez tych nad którymi Kościół nie ma kontroli nie jest doceniane ani szanowane. Drugą sprawą zasługującą na gniew i obrzydzenie jest systematyczne i przyśpieszone działanie reżimowych polityków aby zdemoralizować nasze społeczeństwo jak tylko się da, zepsuć co tylko możliwe, zanim po wyborach dojdzie, oby!, do zmiany ekipy rządzącej. Przykładem ustawa legalizująca in vitro, procedurę nie szanującą ludzkiego życia w jego najwcześniejszym stadium, przez które wszyscy przecież kiedyś przeszliśmy. Tu Kościół ma rację, niezależnie od najgłębszych przyczyn swej postawy. I wreszcie rozgniewała mnie wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego w Częstochowie że nie ma Polski bez Kościoła. Politycy często mówią różne głupstwa, ale żeby aż tak? To jak to, panie Kaczyński, czy przed niewątpliwie umotywowanym politycznie tak zwanym chrztem Polski za Mieszka I, a więc gdy papiestwo jeszcze do nas nie dotarło, Polska nie istniała?! Istniała i miała się dobrze! W rzeczywistości odbył się tylko katolicki chrzest Mieszka i ludzi z jego otoczenia, różniący się od chrztu biblijnego tym że "chrzczeni" byli nienawróceni i zapewne w ogóle nieświadomi o co chodzi, jak robią i dziś z małymi dziećmi. Może uratowało to naród przed losem Prusów, zgładzonych w imię wiary, ale wpadliśmy z przysłowiowego deszczu pod rynnę. Historycy mają do dziś trudności z poznaniem kultury i religii czasów pogańskich bo tak bezwzględnie zniszczono wszystko przy utrwalaniu średniowiecznego systemu klerykalnego. Dziś Kościół jest w pewnych kwestiach bardzo pożyteczny, umoralniając społeczeństwo, w innych jednak działa szkodliwie, odrywając ludzi od rzeczywistości, niezależnie od zrozumienia owej rzeczywistości podług wiary bądź niewiary. Jak więc powinno się wobec Kościoła zachować państwo? Z absolutnie uczciwą neutralnością. Czegoś takiego w ostatnim stuleciu nie było, albo Kościół popierano albo z nim walczono, za każdym razem licząc po cichu na jego wsparcie. Kościoła zaś nie trzeba umacniać ani zwalczać, ale należy pozostawić mu i jego ludziom uczciwie swobodę działania w ramach sprawiedliwego prawa. Tylko tyle i aż tyle. Historia pokaże czy ów system przetrwa, to znaczy czy coraz bardziej świadomi ludzie uznają go za słuszny i korzystny, czy też się od niego odwrócą co doprowadziłoby do jego zaniku w Polsce. Państwo zaś powinno być tak dobre dla swych obywateli aby nie musiało posiłkować się pomocą duchownych w utrzymaniu swej władzy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz