wtorek, 21 lutego 2012

Urzędniczy terroryzm

Jestem pod wrażeniem radiowej audycji w której przedstawiono skandaliczny problem. Niektóre osoby stanu wolnego, przeważnie kobiety, decydują się na zawarcie fikcyjnego małżeństwa z obcokrajowcem. Obie strony robią to dla korzyści materialnych, cudzoziemiec chce uzyskać prawo pobytu w Polsce czy w Europie, a potem obywatelstwo. Rzecz niezbyt przyjemna i trochę wątpliwa moralnie, ale wymuszona przez trudne warunki życia. W każdym razie jest to skorzystanie z oczywistego prawa do wiązania się z kim się chce, nikomu nic do tego, państwu też. Ale na scenę wkraczają urzędnicy, agenci systemu, którzy zaczynają węszyć, śledzić i wtrącać się do nie swoich spraw. Jeżeli zaczną podejrzewać że małżeństwo jest fikcyjne, wzywają małżonków na przesłuchania, gromadzą o nich informacje, posuwają się nawet do rewizji w domu. Reportaż był zilustrowany dźwiękowo nieprzyjemnymi scenami z zatrzymania osób którym zarzucono "poświadczenie nieprawdy". W jakim państwie żyjemy? Podstawowe obowiązki co do zapewnienia minimum egzystencji i bezpieczeństwa nie są dostatecznie realizowane. Natomiast narusza się prawo obywatela do życia w wolności i w spokoju, poprzez nieuzasadnioną inwigilację, jest to działanie szkodliwe. Można to nazwać urzędniczym terroryzowaniem. Impuls do tego jest też z Brukseli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz