
Minął rok i spełniły się najgorsze przewidywania. Wszystkie okoliczności wskazują że był to zamach rosyjski, w który mogli być nawet zaangażowani polscy zdrajcy. Powodem mogła być nienawiść polityczna Putina wobec prezydenta Kaczyńskiego za jego aktywność na Wschodzie, chęć likwidacji polskich patriotów, zastraszenie i ograniczenie Polski, danie przez to sygnału dla całego świata: "Jesteśmy groźni, a kogo zechcemy zabijemy." Wydaje się że nasi ludzie nie przewidzieli z jaką podstępną i dziką bezwzględnością mogą mieć do czynienia. Istnieje szereg hipotez na temat zastosowanej metody zamachu: wybuch ukrytych w samolocie materiałów wybuchowych, celowe błędne naprowadzenie we mgle która nagle pojawiła się wokół lotniska, a sztuczne wytworzenie mgły to dziś już nie bajka, atak na instalację elektroniczną samolotu, użycie bomby termobarycznej... Nikt skutecznie nie zbadał co się wydarzyło. Pewne są natomiast ogromne zaniedbania, zarówno w organizacji lotu przez stronę rządową jak i na lotnisku w Smoleńsku. Polskie władze lekką ręką oddały śledztwo samym Rosjanom, co oznacza że faktycznie śledztwa w ogóle nie było. Polskie formalne śledztwo to fikcja, chociażby z powodu braku materiału dowodowego który zatrzymali bądź zniszczyli Rosjanie. Dlatego twierdzenie prokuratury że przyczyna zdarzenia jest niewiadoma ale na pewno nie był to zamach, można uznać za politycznie sterowaną brednię. Nawet gdyby to był tylko wypadek, w co nie wierzę, to Rosjanie zachowują się tak jakby dokonali udanego zamachu z którego chcą czerpać polityczne korzyści. Bezczelnie zmienili polską tablicę upamiętniającą ofiary na miejscu katastrofy na swoją, przy czym ocenzurowali treść. A u nas, w kraju, nastąpiła w wyniku katastrofy smoleńskiej cała seria niekorzystnych zdarzeń w polityce, polegających na rozszerzeniu i umocnieniu kosmopolitycznych sił zła przy równoczesnym spychaniu uczciwych patriotów na boczny tor. Jednak doszło też do przebudzenia wielu dobrych ludzi gotowych do działania dla ojczyzny. Zwiększyła się więc polaryzacja społeczeństwa. Co zatem mamy zrobić w sytuacji tak wielkiego ataku na Polskę? Przede wszystkim nie załamywać się ale jednoczyć w oparciu o środowiska patriotyczne, które nie służą żadnemu obcemu mocarstwu. Jak mówiła śp. Anna Walentynowicz: "Musimy się na nowo policzyć." Kiedyś prawda o katastrofie smoleńskiej wyjdzie na jaw. Ale najważniejsze że kiedyś wrogie nam siły zewnętrzne i wewnętrzne upadną i Polska będzie znów wolna. Trzeba żyć z tą nadzieją.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz