czwartek, 3 października 2013

Wschód

W czasie gdy my, zwykli ludzie, walczymy z przeciwnościami losu o przeżycie w tych niezmiernie trudnych czasach, na poziomie międzynarodowym rozgrywa się walka o przyszłość Europy. A konkretnie jej ogromnej części, położonej pomiędzy terenami zajętymi przez unię europejską a Rosją. Znajdujące się tam państwa zostały poddane kolosalnym naciskom ze strony unii i Rosji o przyłączenie się do jednego z obozów - zachodniego lub wschodniego. Powtarza się typowy marsz żywiołu zachodniego na wschód, jak było chociażby w czasie kampanii napoleońskiej czy podczas II wojny światowej. Tylko dziś na szczęście nie strzelają, jednak środki przymusu ekonomicznego są również bardzo groźne i nieprzyjemne. Mam zróżnicowany stosunek do ludów zamieszkujących ów obszar, jedne popieram całkowicie, do innych odnoszę się z rezerwą w związku z zaszłościami historycznymi w ich stosunkach z Polską. Mimo wielu problemów należy tym wszystkim narodom życzyć dobrze, ale cóż to oznacza w obecnej sytuacji? Koniecznym warunkiem wszelkiej szczęśliwości jest wolność od obcej ingerencji, życzę im więc aby nie ulegli jakiemukolwiek szantażowi z zagranicy. Oni powinni, jak to robiła przez długi czas Ukraina, zachować własną tożsamość i nie stawać się niewolnikami unijnymi czy rosyjskimi. Być sobą wbrew naciskom, to jest jedyna słuszna droga. Zobaczymy czy starczy im do tego rozumu i siły. My zaś powinniśmy troszczyć się o polskie interesy na wschodzie, ale nie tak jak robi obecny reżim realizujący politykę unijną, na przykład wobec Białorusi. Naszym zadaniem jest troska o Polaków na wschodzie, także o przyjaznych nam ludzi innej narodowości, i o nasze ziemie odebrane przez Stalina, którego grabież nie może pozostać wieczna.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz